Etykiety

wtorek, 26 kwietnia 2016

Jianchuan->Lijiang i negocjacje z chińskimi kierowcami!

Dzień zaczął się "pogawędką" z Chinką w recepcji hotelu bo przecież miało być śniadanie, a go dnie ma!
Poranne ploteczki na ulicach Shaxi
Zdezorientowana sytuacją (tak samo jak ta Chinka, która kompletnie mnie nie rozumiała) stwierdziłam, że szkoda tracić czas i znajdę coś po drodze.
Tyle potrzeba do przygotowania najlepszych naleśników świata
Smakowicie było :)
Dzięki temu zjadłam niesamowicie pyszne naleśniki i wsiadłam do busa jadącego do Jianchuan. Kierowca upchnął nas dosłownie jak sardynki w puszce. W normalnie 7 osobowym busie osób było 11. I tak dotarliśmy do miejsca docelowego.
Sardynki w puszce to chyba mało powiedziane 
Wygodniej na vipowskich miejscach w bagażniku!
 Była 9:40, a 10 minut wcześniej odjechał autobus do Lijiang. Następny o 11.... no cóż. Muszę czekać, pomyślałam i kupiłam bilet na autobus o 11:00.
Kolejka na dworcu autobusowym w Jianchuan
Po ok. pół godziny czekania jakaś Chinka słabo mówiąca po angielsku podbiegła mówiąc, że mogę jechać teraz do Lijiang za 40Y. Wstępnie się zgodziłam, poprosiłam tylko żeby oddała mój bilet więc stanęła w kolejce do kasy. W międzyczasie na dworcu pojawił się Chińczyk tłumacz, który pomógł mi w hostelu dnia poprzedniego. Pomyślałam więc, że podróż z nim i jego żoną autobusem będzie łatwiejsza. Zrezygnowana Chinka poszła więc j jakoś przekonała kierowcę, żeby pomimo 3 osób zawiózł je do Lijiang. Im się udało, a ja zostałam z biletem bez towarzystwa bo wszystkie miejsca w moim autobusie były już zajęte. Postanowiliśmy też pojechać prywatnym samochodem tylko mieliśmy mniej szczęścia... Wszyscy mówili i wszędzie było napisane, żeby nie pakować się do prywatnych taksówek. No ale nie wierzyłam póki nie przekonałam się na własnej skórze! Pan kierowca zapewnił, że możemy jechać w 3 osoby. Oddałam więc bilet na autobus (21Y), wsiedliśmy do auta i się zaczęło... Taksiarz powiedział, że nie pojedzie (40Y od osoby, ale miało być 2 razy szybciej niż autobusem, a zależało mi na czasie). Musimy czekać przynajmniej na jeszcze jedną osobę. Była godzina 10:30. Nie było wyjścia- musieliśmy czekać, oddałam bilet i teraz to może kupiłabym na autobus na jakąś 14. Stan mojej irytacji przekraczał  jakiekolwiek normy. Nie byłam nawet pewna czy w ogóle  dojadę tego dnia do Lijang.
Ulica Jianchuan (1)
Ulica Jianchuan (2)
Po pół godziny czekania, po negocjacjach z chińczykiem tłumaczem przyszedł kierowca, powiedział, że możemy jechać. Wsiadł do auta i przejechał na drugą stronę ulicy- w lepsze miejsce, bliżej wyjścia z dworca. Zaczęły się negocjacje- próbowałam mu wytłumaczyć, ze zapłacimy 50Y i będziemy mogli jechać bez tej jednej osoby, ale jakoś nie dał się przekonać mimo iż zrozumiał o dziwo o co mi chodzi. Chińczyk tłumacz- ciamajda umiał mówić przecież po chińsku ale ani ME ani BE! Gdyby to było w Polsce już dawno bym wysiadła i znalazła jakiegoś normalniejszego kierowcę, ale tu nawet nie umiałam tego ocenić... Po jeszcze kilku minutach oczekiwania przyszedł kolejny pasażer! Nareszcie możemy jechać, pomyślałam. Wrócił także kierowca, zapakował nowego pasażera i stwierdził, że brakuje jeszcze jednej osoby. Nie wiem czy możecie wyobrazić sobie co przechodziło mi wtedy przez głowę, w każdym razie nie będę tego upubliczniać. Skoro na kolejnego pasażera czekaliśmy blisko godzinę to pewnie jeszcze trochę musimy tu posiedzieć pomyślałam, ale w tej chwili ponownie pojawił się kierowca. Cwany chińczyk po prostu wykorzystał sytuacje, że my wcześniej zaproponowaliśmy 50Y i powiedział, że za 50Y możemy jechać. Wyraziliśmy wszyscy zgodę jednak kierowca wcale nie ruszył. Kazał nam się przesiąść do innego auta gdzie czekała już jedna pasażerka! Miałam ochotę mu nie zapłacić tych 50Y, ale weź tu się dogadaj po chińsku! O 12:30 byliśmy w Lijiang więc moje zadowolenie wzrosło gdyż byłam, tu o tej godzinie o której przyjechałabym jadąc autobusem o 9:30. Świetnie, teraz pozostało tylko znaleźć hostel i ruszać w miasto. Kierowca wysadził nas niestety nie przy wejściu (ok.2 km do wejścia) Chińczycy chcieli wziąć taksówkę, ale ja miałam szczerze dosyć ich towarzystwa, poza tym 2 km to nie dystans dla mnie na taksówkę- najlepiej przejechać je piechtobusem, a do tego poznać nowe miasto.
Lijiang
 Spokojnym spacerkiem dostałam się więc do wejścia, po drodze wchodząc chyba na czyjeś podwórko do, którego wejście wyglądało jak brama do starego miasta.
To chyba jednak nie stare miasto tylko prywatne podwórko OPSS...
Piękna panorama miasta z prywatnego podwórka
Dotarłam do wejścia południowego i tu nastąpiło moje kolejne zderzenie z opłatami za wszystko w Chinach. Cwani Chińczycy opłaty wstępu pobierają wszędzie! Tu w Lijiang opłata za wejście wynosi 80Y.
Jedna z bram prowadzących do miasta
Wiedziałam, że można jakoś tą opłatę obejść, że istniej miejsce gdzie można wejść za darmo, ale dla własnego komfortu(żeby nie musieć wchodzić tylko jednym wejściem (na dodatek na drugim końcu miasta w stosunku do lokalizacji mojego hostelu) kupiłam bilet. Gdyby ktoś kiedyś się tu wybierał rekomenduje szukać hostelu od strony południowej i opłaty można wtedy uniknąć. Weszłam w wąskie kręte uliczki starego miasta i mimo tego, że Lijiang jest dużo bardziej komercyjny i turystyczny niż Dali wywarł na mnie większe wrażenie. To piękne miejsce w typowo chińskim klimacie wpisane jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Wielu podważa jego pozycję na tej liście ze względu na fakt, iż gdy było na tą listę wpisywane było autentyczne. Po trzęsieniu ziemi w 1996 roku znaczna część uległa zniszczeniu i została odbudowana.  Ja mimo to uważam, że jest piękne.
Stare miasto Lijiang (1)
Stare miasto Lijiang (2)

Stare miasto Lijiang (3)

Kobieta w tradycyjnym stroju mniejszości
Żeby znaleźć hostel musiałam przejść przez całe miasto, zgubiłam się chyba z 10 razy, a kręte uliczki wydawały się nie do ogarnięcia. Po dotarciu okazało się ,że to najlepszy hostel w którym spałam! Przywitali mnie niesamowicie mili ludzie i mimo iż nie było prądu- nie mogli mnie zakwaterować bo nie wiedzieli gdzie to udzielili wszystkich niezbędnych informacji potrzebnych do odnalezienia się w tym miejscu. Spakowałam podręczny plecak i udałam się w kierunku Black Dragon Pool gdzie podobno miałam zobaczyć jeden z najpiękniejszych widoków w Chinach. I mimo, że wiedziałam w którym kierunku zmierzać zgubiłam się jeszcze kilkanaście razy dzięki czemu odkryłam również ten mniej turystyczny Lijiang.
Stare miasto Lijiang (4)
Co tam zakaz prania w rzece... Przecież robimy tak od zawsze!
Stare miasto Lijiang (5)

Boisko sportowe Lijiang
Stare miasto Lijiang (6)
Kościół katolicki w Lijiang
Stare miasto Lijiang (7)
Zagubiona w Starym Lijiang
Stare miasto Lijiang (8)
Nieturystyczne uliczki starego miasta Lijiang (1)
Nieturystyczne uliczki starego miasta Lijiang (2)
Nieturystyczne uliczki starego miasta Lijiang (3)

Kobieta w tradycyjnym stroju mniejszości 
Zrobiłam się głodna i stwierdziłam, że należy rozejrzeć się za jedzeniem. Przypadkowa knajpa okazała się strzałem w 10 i pozwoliła zaspokoić potrzeby mojego żołądka.
Obiad w Lijijang
Idąc jednak dalej w kierunku celi nie obeszłam się bez czegoś słodkiego i pierwszych chińskich lodów. O tym jeszcze nie pisałam, ale lody w Chinach smakują zupełnie inaczej. Ze względu na to, że Chińczycy nie trawią laktozy zawartej w mleku lody produkowane są na mleku sojowym albo innych dziwnych rzeczach. Te akurat były na jogurcie jednak smakowały niesamowicie.
Pierwsza ze słodkości- coś pomiędzy pączkiem a racuchem

Chińskie lody na jogurcie
Stare miasto w Lijiang (9)
Stare miasto w Lijiang (10)
Stare miasto w Lijiang (11)
Stare miasto w Lijiang (12)

Stare miasto w Lijiang (13)
Stare miasto w Lijiang (14)
Stare miasto w Lijiang (15)
Z takim SPAGBETTI to turystów zakochanych w tej potrawie całe tu mnóstwo!
Lijiang od strony północnej

Po dotarciu do parku powłóczyłam się leniwie między Chińczykami cykającymi zdjęcia z podobno najpiękniejszym widokiem, który mnie wcale jakoś niesamowicie nie urzekł i po bardziej odludnych częściach parku. Oczywiście nie obyło się bez kilkunastu zdjęć z Chińskimi turystami. Jeden wspaniałomyślny zrobił mnie nawet jakąś 2 metrową modelką gdyż poprosił abym stanęła na kamieniu tak aby sprawiać wrażenie wyższej od niego! Dzień zakończył się więc lenistwem w pięknym otoczeniu! 

Black Dragon Pool Lijiang
Black Dragon Pool (Jade Spring Park) Lijiang

Black Dragon Pool (Jade Spring Park) Lijiang

Black Dragon Pool (Jade Spring Park) Lijiang
Black Dragon Pool (Jade Spring Park) Lijiang

Kobiety podczas tradycyjnego tańca

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz