Etykiety

niedziela, 5 czerwca 2016

Dali czyli rowerem wokół jeziora Erhai

Dzień zaczął się tradycyjną owsianką. Smakowała jednak lepiej niż zwykle w towarzystwie uroczych Nowo Zelandczyków w wieku mojej babci, którzy od 3 miesięcy jeżdżą sobie po Chinach. Są na prawdę niesamowici! Towarzyszyła nam jeszcze Hiszpanka Imma poznana poprzedniego wieczoru, która tak jak ja jechała tego dnia do Dali. Pojechałyśmy więc razem :) Imma jest pracownikiem urzędu w Hiszpani, ma 29 lat i po kilku latach monotonnej pracy wzięła 3 miesiące bezpłatnego urlopu i ruszyła odkrywać zakątki Azji (Kamboża, Laos, Birma, Chiny ...). W drodze na dworzec autobusowy minęłyśmy się z parą Argentyńczyków życząc sobie nawzajem udanej podróży. Na chińskim dworcu o dziwo też obyło się bez komplikacji i po kilkunastu minutach siedziałyśmy w busie, który ze względu na fakt, że był pełny ruszył przed czasem.
Z hiszpanką Immą

chińskie krajobrazy z za szyby autobusu

niedziela, 15 maja 2016

Wąwóz skaczącego tygrysa czyli o moim nr 1 w kraju skośnookich i chińskim cwaniactwie!


Wąwóz skaczącego tygrysa (Tiger Leaping Gorge) to:
  • Najpiękniejsze miejsce w Chinach (z tych, które widziałam do tej pory)
  • Możliwość ucieczki od Chińskiego gwaru
  • Miejsce w którym chińczycy chyba najbardziej na świecie wykorzystują swoje cwaniactwo a zarazem innych ludzi....
Ale od początku....

To było moje pierwsze nie owsiankowe jedzenie pomijając pierwszy tydzień gdy miałam jeszcze jakieś jedzenie z domu- kabanosy, sery itp. Dzień zaczęłam więc wyborną ucztą- tostami z jajkiem i bekonem. Dalej było jeszcze lepiej! 
Pierwsze śniadanie bez owsianki w Chinach
Wybrałam się na wycieczkę do wąwozu rzeki Jinsha nazywanego wąwozem skaczącego tygrysa.  Ta wąska dolina rzeczna między Śnieżną Górą Nefrytowego Smoka (5596 m n.p.m.) a górą Haba Shan (5400 m) jest jedną z najdłuższych (16 km) i najgłębszych (3900m od dna do szczytów doliny) wąwozów świata. To miejsce zdecydowanie jest moim numerem jeden jeśli chodzi o tą wyprawę. Większość ludzi wybiera się tu na 2 dni i jeśli ktoś będzie miał wystarczającą ilość czasu to zdecydowanie polecam! Ja niestety ze względu na ograniczenia czasowe wybrałam się na jednodniową wycieczkę, a i tak uważam, że to najlepszy dzień całej wyprawy. O 7:30 wyjechaliśmy z Lijiang.
Ktoś zapragnął mieć miniaturową cerkiew! W Chinach to nie problem

Przydrożne stragany na postoju autobusu
Autobus, którym miałam dotrzeć w góry zatrzymał się pod samym hostelem, dzięki pomocy niesamowitej hostelowej obsługi nie było żadnych niespodzianek. Dojazd do Tina Gest House zajął 3 godziny. Ci którzy szli na 2 dniową wędrówkę z noclegiem w górach wysiadali po ok. godziny wcześniej. Jak już pisałam Chińczycy bilety wstępu mają dosłownie wszędzie to też za wstęp w góry też trzeba było zapłacić 65Y. Do autobusu wsiadł ktoś a'la konduktor i ściągnął ze wszystkich opłatę za bilety które rozdał. 
Droga w przepaść? Tak to wyglądało!

wtorek, 26 kwietnia 2016

Jianchuan->Lijiang i negocjacje z chińskimi kierowcami!

Dzień zaczął się "pogawędką" z Chinką w recepcji hotelu bo przecież miało być śniadanie, a go dnie ma!
Poranne ploteczki na ulicach Shaxi
Zdezorientowana sytuacją (tak samo jak ta Chinka, która kompletnie mnie nie rozumiała) stwierdziłam, że szkoda tracić czas i znajdę coś po drodze.
Tyle potrzeba do przygotowania najlepszych naleśników świata

czwartek, 21 kwietnia 2016

Zagubiona w chińskim świecie!

Deszczowy poranek w Dali
Dzień zaczął się deszczowo, mimo wszystko aby zdążyć ze wszystkimi planami kilka minut po 7 wraz z Chinką Oceaną opuściłyśmy hostel. Dzięki jej towarzystwu wszystko poszło sprawnie i nie było żadnych niespodzianek bo gdybym była sama to prawdopodobnie wylądowałabym na innym dworcu autobusowym. Wydawało się, że podróż również przebiegnie sprawnie jak normalna podróż autobusem- odcinek drogi, przystanek, odcinek...., ale niestety tylko mi się wydawało. 
Typowy chiński autobus. Stare Autosany mają tylko miększe siedzenia
Na pierwszym siedzeniu po prawej stronie siedział sobie pan, którego nazwałam krzykaczem. Krzykacz przez otwarte okno nawoływał wszystkich, którzy chcieli jechać w tym kierunku co my i tak zamiast przystanków co pewien odcinek drogi zatrzymywaliśmy się dosłownie co kilka minut by zabrać kolejnych pasażerów. 
Samotny w Chinach?

wtorek, 19 kwietnia 2016

Droga do Dali i święta chińska przerwa


Kolejna chińska poczekalnia (Kunming)
Do Dali tak jak wcześniej do Kunmingu dotarłam z opóźnieniem, ale chyba tutaj trzeba do tego przywyknąć! 

piątek, 15 kwietnia 2016

O najdroższym bilecie wstępu na chińską wyżynę krakowsko- częstochowską

Kunming nie lubi wcześnie wstawać, mi tutaj też jakoś było nie po drodze, żeby zrywać się wcześnie!!!
Centrum Kunimingu 9 rano
 Plan był ambitny jak na jeden dzień i jednak o dość rozsądnej porze podniosłam się z łóżka. Kunmińczycy to tacy europejscy południowcy. Nigdy rano im się nie spieszy. Podobno to dla tego, że w Kunmingu bardzo późno robi się widno.  Czas w Chinach dostosowany jest do Pekinu więc

czwartek, 14 kwietnia 2016

Kunming tysiąca twarzy

Z ponad godzinnym opóźnieniem dotarłam do Kunming. 
Ten dworzec arcydziełem sztuki raczej nie jest!

wtorek, 12 kwietnia 2016

Hard sleeper w Chinach wcale nie jest taki hard!

Pełna ciekawości, obaw i trochę strachu ruszyłam w pierwszą samotną prawdziwe chińską podróż! W obawach o to czy na pewno uda mi się wsiąść do pociągu bez paszportu, a jedynie ze świstkiem z biura wizowego udałam się na dworzec główny w Guangzhou. W chińskich miastach nigdy nie można narzekać na brak ludzi, ale to co zobaczyłam na dworcu przerosło moje wszelkie oczekiwania (zrozumiałam dlaczego znajomi Chińczycy gdy mówiłam o tej podróży pytali ze zdziwieniem czy byłam już na dworcu głównym). Każdy szedł w jakąś inną stronę, każdy gdzieś zmierza. Za kim powinnam iść?  
Dworzec główny w Guangzhou

piątek, 25 marca 2016

Wielki Piątek w Chinach

Wiem, że są tu tacy, którzy Pewnie i tak nie uwierzą w to, że to opatrzność (pewnie zwykłe zrządzenie losu) ale tak czy inaczej napiszę bo Pan Bóg jest wielki, tak jak wielki dziś jest dzień- Wielki Piątek!
Pierwszy raz od czasu kiedy jestem w Chinach złapałam doła! Problemu z wizą (resident permit) nadal nie udało się rozwiązać, jedzenie choć mi smakuje jakoś nagle stało się nudne i nie miałam ochoty jeść nic, obowiązek chodzenia co dzień na zajęcia w tym tygodniu przytłaczał i wszystko wokół jakby sprzysięgło się przeciw!

wtorek, 22 marca 2016

Internet w Chinach czyli życie za wielkim murem firewalla

Czasami wydaje mi się, że to nie możliwe aby ocenzurować internet. I w gruncie rzeczy nie da się tego zrobić. A jednak Chińczyk potrafi wszystko i internet ocenzurować też potrafi. Nie jest to jakiś szalenie skomplikowany proces i dość łatwo da się go obejść a jednak mimo tego większość obywateli CHRL żyje w klatce nieświadomości. Nie ma googla, facebooka, gmaila, youtube i wszystkich popularnie używanych w Europie i Ameryce stron internetowych. (Aby sprawdzić czy jakaś strona jest w Chinach zablokowana można użyć np. strony http://www.blockedinchina.net/ czy innych podobnych stronach!) I tak człowiek z poza chińskiego świata, przybywający do tej rzeczywistości nagle jest odcinany od dostępu do informacji.
Ta cała blokada, w gruncie rzeczy kompletnie nie to ma na celu! Więc PO CO TA BLOKADA?
-Po pierwsze władze Chińskie boją się wszelakich masowych ruchów przeciwko dyktaturze, ustrojowi  itp. i dlatego, każdy portal chiński który umożliwia w łatwy sposób komunikowanie się dużej grupie osób jest dokładnie inwigilowany!
-Po drugie Chińczycy nie chcą udostępniać żadnych swoich danych Ameryce ani innym krajom, dlatego z ciekawością czekam na rozwój wydarzeń i powodzenie Zuckerberga w Chinach, który robi wszystko, żeby wprowadzić tutaj facebooka.
Angielska wikipedia o Tiananmen

sobota, 19 marca 2016

Za oknem chińskiego pociągu

 
Przygoda z pociągiem jak to zwykle bywa zaczyna się na dworcu, a właściwie to przy kupnie biletu! Jeśli chodzi o tą drugą kwestie w Chinach polecam stronę travelguideinchina.com (w sumie polecam ją nie tylko do szukania i kupna biletów ale także jeśli chcemy uzyskać jakieś inne informacje o Chinach). Chyba, że ktoś a dużo czasu to może zrobić to bezpośrednio na dworcu ale kolejki są długie, bardzo długie. Gdy mamy tylko odebrać bilet warto skorzystać z uprzejmości Chińczyków, podejść do pierwszego stojącego w kolejce i pokazać że nam się spieszy (podobno działa zawsze!!!).

 Jeśli chodzi o bilet zazwyczaj można go kupić 60 dni przed planowaną podróżą i warto to zrobić szczególnie jeśli interesują nas dość wygodne ale tanie pociągi czyli hard lub soft sleeper gdyż ze względu na wielkość tego kraju rozchodzą się one niczym świeże bułeczki i kupienie biletu na ostatnią chwilę graniczy z cudem.
 Ale wracając do podróży- wybrałam drugą klasę high speed train. Tak na prawdę nie miałam za dużego wyboru gdyż kupowałam ten bilet praktycznie z dnia na dzień więc to i tak była najtańsza opcja.


Klasyczny chiński bilet na pociąg z opisem co jest czym

środa, 16 marca 2016

Czy ja na pewno jestem w Chinach? Shamian czyli...


....kawałek Europy w Kantonie

Jeśli komuś podczas pobytu w Guangzhou zdecydowanie przeszkadza duża ilość wszystkiego co chińskie czyli ludzi, reklam, hałasu, aut i co tylko komu przychodzi do głowy, musi udać się na wyspę Shamian.

niedziela, 13 marca 2016

Ludzie Chińskiego miasta, czyli życie na Kantońskiej ulicy

Gdy pierwszy raz zaczęłam mówić o wyjeździe do Chin znajomi przecierali oczy ze zdziwienia. Niektórzy z nich (a może nawet i większość) utożsamiają ten kraj z życiem za przysłowiową miskę ryżu. Tymczasem w tej kwestii wiele już się zmieniło. I mimo, że ja przyjechałam tu po to, żeby zobaczyć również "takie" Chiny (chcę je poznać całe- od rolnika po korporobaczków i biznesmenów), chciałabym już na wstępie podkreślić, że to nie są dominujące kadry. Oczywiście, że znalezienie takich miejsc i ulic nie jest ciężkie bo jest ich nadal sporo, a sprzątacz ulicy rzadko wyposażony jest w lepszy sprzęt niż łopata, szczotka i wózek. 

środa, 9 marca 2016

Próba ucieczki od betonowego miasta

Pierwszą rzeczą jaka rzuca się w oczy podczas spaceru ulicami Kantonu jest niesamowita ilość zieleni. Mimo tego, że "zalanemu betonem" miastu dużo brakuje do równikowej dżungli to jej fragmenty powtykane są gdzie tylko się da. Każde miejsce pod wiaduktami, budynkami itp. jest wypełnione zielenią. Aż ciężko mi sobie wyobrazić jak niesamowicie będzie to wszystko wyglądać gdy zakwitną posadzone tam kwiaty.
Podwiaduktowe przestrzenie wypełnione zielenią 

piątek, 4 marca 2016

Kantoński spacer nocą

Oswajam miasto! Kanton (Guangzhou), trzecie co do wielkości miasto w Chinach po Szanghaju i Pekinie. Sam Kanton ma ok.14 mln mieszkańców, z przedmieściami ok 21 mln.  Nazywany jest miastem kwiatów i choć na razie zaczyna być to widać jestem pewna, że wkrótce będzie pięknie. Na razie zachwyca czym innym- nocnym nastrojem. W środku miasta znajduje się park, który oczarowuje swoją tajemniczością i pięknem. To niesamowite, że w środku miasta można usłyszeć nadzwyczajną jak na centrum miasta ciszę. Brakuje tylko gwieździstego nieba, które jest zanieczyszczone tzw. smogiem świateł, by poczuć się jak na kompletnym odludziu. Mimo wszystko ilość pięknych budynków wokół nadrabia braki, a ich odbicia w wodzie, która przepływa przez park tworzą niepowtarzalną atmosferę. Ja się zakochałam! Byłam w wielu miastach z podobnymi budynkami, parkami itp. Ale nigdzie nie było tak fantastycznego klimatu. Mam nadzieję, że tymi zdjęciami uda mi się pokazać piękno tego miasta.

wtorek, 1 marca 2016

Myślałam, że wrócę...


Gate do którego się udałam w Doha tuż przed odlotem do Kantonu był typowo chińsko-hindusko- wietmasko-niewiemjaki w każdym razie na pewno byłam tam jedyną osobą płci żeńskiej nie pochodzącą z Azji + kilku panów pochodzących z Europy. Wtedy poczułam się po raz pierwszy podczas tej podróży bardzo Chińsko. Wsiadłam do samolotu przy okazji tracąc trochę nerwów gdyż nie wiele brakło a na lotnisku w Doha zostałby mój aparat. Zmęczona długą aczkolwiek świetną przerwą transferową poszłam spać i obudziłam się pół godziny przed lądowaniem w Guangzhou.
Wracając jeszcze do linii lotniczych czyli Qatar airways polecam wszystkim serdecznie! Co do drugiej części podróży (Doha-> Guangzhou) powiedzieć mogę niewiele gdyż spałam całe 7 h i szczerze mówiąc nawet nie przebudziłam się gdy rozdawali jedzonko, ale....

poniedziałek, 29 lutego 2016

Przystanek Doha

Serce lotniska Doha Hamad Airport

To miasto mnie po prostu oczarowało! A właściwie zaczęło się od samego lotniska, jest po prostu piękne i chyba mogę twierdzić, że należy do tych najpiękniejszych na świecie....

sobota, 27 lutego 2016

Ada w podróży!



Nie ma odwrotu!

Trochę o tym jak to wszystko się zaczęło

Był początek października gdy w wirtualnej głowie tj. na tablicy fejsbukowej pojawił się post o wymianach z uczelniami partnerskimi. Moja wewnętrzna ciekawość nie pozwoliła się nie zainteresować. Chiny, Ukraina, Korea, Tajwan, Rosja, Armenia i jeszcze kilka innych dały możliwość kupienia biletu do pociągu przygód. Ale w sumie bilet był dopiero później! Czułam się trochę jak na dworcu albo lotnisku, których atmosferę po prostu uwielbiam. Trzeba było zdecydować gdzie jechać.
CHINY!

środa, 24 lutego 2016

Cały świat w walizce

Jak spakować się na prawie pół roku w jedną walizkę? Kompletnie nie mam pojęcia od czego zacząć. Co zabrać, a czego nie brać? Jedna walizka, 30 kg co najmniej 2 pory roku.....