 |
| Deszczowy poranek w Dali |
Dzień zaczął się deszczowo, mimo wszystko aby zdążyć ze
wszystkimi planami kilka minut po 7 wraz z Chinką Oceaną opuściłyśmy hostel.
Dzięki jej towarzystwu wszystko poszło sprawnie i nie było żadnych
niespodzianek bo gdybym była sama to prawdopodobnie wylądowałabym na innym
dworcu autobusowym. Wydawało się, że
podróż również przebiegnie sprawnie jak normalna podróż autobusem- odcinek
drogi, przystanek, odcinek...., ale niestety tylko mi się wydawało.
 |
| Typowy chiński autobus. Stare Autosany mają tylko miększe siedzenia |
Na
pierwszym siedzeniu po prawej stronie siedział sobie pan, którego nazwałam
krzykaczem. Krzykacz przez otwarte okno nawoływał wszystkich, którzy chcieli
jechać w tym kierunku co my i tak zamiast przystanków co pewien odcinek drogi
zatrzymywaliśmy się dosłownie co kilka minut by zabrać kolejnych pasażerów.
 |
Samotny w Chinach?
|