Etykiety

niedziela, 13 marca 2016

Ludzie Chińskiego miasta, czyli życie na Kantońskiej ulicy

Gdy pierwszy raz zaczęłam mówić o wyjeździe do Chin znajomi przecierali oczy ze zdziwienia. Niektórzy z nich (a może nawet i większość) utożsamiają ten kraj z życiem za przysłowiową miskę ryżu. Tymczasem w tej kwestii wiele już się zmieniło. I mimo, że ja przyjechałam tu po to, żeby zobaczyć również "takie" Chiny (chcę je poznać całe- od rolnika po korporobaczków i biznesmenów), chciałabym już na wstępie podkreślić, że to nie są dominujące kadry. Oczywiście, że znalezienie takich miejsc i ulic nie jest ciężkie bo jest ich nadal sporo, a sprzątacz ulicy rzadko wyposażony jest w lepszy sprzęt niż łopata, szczotka i wózek. 




Pamiętajcie, że to nie ma być wasze pierwsze skojarzenie po tym jak usłyszycie słowo Chiny. Ten kraj to jeden z najdynamiczniej rozwijających się krajów świata co będzie widać gdy napiszę trochę o podróży koleją. Niestety dysproporcja pomiędzy bogatymi a biednymi jest ogromna.... I zanim się to zmieni minie jeszcze trochę czasu, a na razie można "podziwiać" kontrast, który jest widoczny na każdym kroku!
Takie obrazki należą do codzienności! Pełno tu aut kosztujących miliony nie znaczących nic dla właścicieli i ludzi dla których wózek jest całym życiem

Życie jak za wielkim murem, a tak na prawdę część ludzi mieszkających w takich miejscach pracuje w wieżowcach górujących w tle 
Życie na ulicach Chin jest bardzo ciekawe i różnorodne. Być może dzieje się tak dlatego, że mieszkania większości osób zamieszkujących Chiny daleko odbiegają od ideału. Wybierają więc życie na ulicy, a do mieszkania idą aby spać. 
Praca życiem, życie pracą i całe dnie spędzane są na ulicy przez takich właśnie handlarzy 


Powiedziałabym, że z cyklu czy się stoi, czy się leży......

.... dwa tysiące się należy! W wersji Chińskiej
Gra w karty czyli sposób na spędzenie dnia uwielbiany szczególnie przez starszą część społeczeństwa

Dzieci, którym nigdy się nie nudzi bo.... mało tu jeszcze zwyczaju spędzania czasu przy komputerze



Dostawa świeżych owoców dla innych pracujących w tej okolicy Chińczyków


Osoby szukające "zdobyczy" w koszach również się zdrzają

Trochę tej bardziej przemysłowej części miasta 
Jak na Chiny to akurat względny porządek na ulicy wyszedł na tym zdjęciu!

W między czasie udało się skosztować typowego street food-u, czyli pysze ośmiorniczki póki ciepłe :) Potem praktycznie niezjadliwe.
Wytrzymałam tydzień bez ulicznego jedzenia, ale tu się inaczej nie da jeść!
Na ulicach spotyka się wiele niepełnosprawnych ludzi, którzy próbują zarobić na życie. Nie ma tu opieki społecznej, socjalu czy czegokolwiek takiego dlatego mimo swojej niepełnosprawności starają się zarobić na życie. Wielu z nich ucierpiało w wypadkach w fabrykach, inni już tacy się urodzili. W Chinach od zawsze niepełnosprawność traktowało się bowiem jako zło. Według tradycyjnych przekonań ktoś w rodzinie musiał coś złego uczynić, skoro urodziło się w niej dziecko niepełnosprawne.  Według wierzeń człowiek jest w pełni szczęśliwy, gdy jego nieuszkodzone ciało przenosi się w momencie śmierci do rzeczywistości przodków. Mimo tego obecnie ludzie bardzo chętnie pomagają sobie nawzajem i wrzucają do przysłowiowej puszki grosik.
Uliczny występ osób niepełnosprawnych grających piękne chińskie melodie

Niepełnosprawny człowiek bez rąk piszący ustami

Z tego co zdążyłam zauważyć uliczne drzemki są tu bardzo popularne, ale w sumie nie ma się co dziwić, że łatwo im zasnąć wszędzie bo łóżka mają tak samo twarde!
Kobieta kimająca podczas czytania gazety

Ten pan chyba odpoczywa przed dalszą podróżą
Na dowód tego, że psy mogą chodzić po ulicach i nikt od razu ich nie zjada

A tak mniej więcej reagują dzieci (ale nie tylko) widzący nas białych ludzi na ulicy!



Dziewczyna spotkana na ulicy ubierająca się na wzór pewnie swojej idolki z mangi (nie była to jedyna taka spotkana)
Na koniec, zupełnie przez przypadek trafiliśmy w końcu na targ rybny, którego szukałyśmy w sumie od rana!
Tu zaczyna się historia ryb i owoców morza, które trafiają na stół

Niektóre (trochę dziwactwa) można kupić od razu po wyjęciu z wody! 
Inne ulegają praktycznie natychmiast obróbce termicznej :P 

A jeszcze inne w taki sposób kończą swój żywot!
Owoce morza i ryby po spakowaniu w takie pudełka trafiają do innych końców Chin lub innych krajów świata.

P.S. Ciekawe jest w Chinach to, że można nie mieć praktycznie nic, ale większość z nich posiada iPhona

Praca tu chyba nie należy do najprzyjemniejszych bo zapach powala, a kontakt z takimi żyjątkami do najciekawszych chyba nie należy... Ja bym się nie nadawała



A dzień zakończył się zjedzeniem smoczego owocu (Pitaja) kupionego na jednym z ulicznych targów, który jak dla mnie był za bardzo dojrzały (czym bardziej różowy tym bardziej dojrzały) i za słodki! 
Pitaja (smoczy owoc)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz